Odraza - Esperalem Tkane [black metal]
#1
[Obrazek: 404839.jpg?4740]

Gdybym Was zapytał, z czym kojarzy się Wam black metal, prawdopodobnie 100% z Was odpowiedziałaby: z szatanem, Norwegią, chujową produkcją, paleniem kościołów i z Burzum. No i prawdopodobnie mielibyście rację - sam przez bardzo długi czas obcowania z metalem unikałem tego gatunku, bo również dokładnie z tym samym mi się kojarzył i wydawało mi się, że nie oferuję muzycznie nic ciekawego na dłuższą metę.

"Wyblakły nieba
Pustoszeją osiedla
Niektórzy mówią, że noc idzie
Ta jesienna."


Ale raz na jakiś czas powstaje album wymykający się dotychczasowym standardom, niekoniecznie w sferze muzycznej ale konceptualno-lirycznej. Bowiem Odraza to Krakowski projekt dwóch jegomościów (o których trochę później), który na warsztat nie bierze wykwintnego pierdolenia o diable i raju utracocnym, tylko kurewsko brudną, szarą, nieprzyjazną miejską rzeczywistość zimnego miasta pełnego zepsucia, wódy, dziwek i papierosów.

Trudno jest opisać wrażenia z pierwszego odsłuchu tego krążka, bo było to coś, co całkowicie zbiło mnie z tropu. O ile muzyka i jej brzmienie to mariaż black metalu spod znaku raczej Morowe, Furii czy Peste Noire niż Deathspell Omega lub Blut Aus Nord, nie mówiąc już o klasykach (chociaż tutaj też znajdzie się parę zagrywek z Darkthrone), to tak naprawdę warstwa liryczna rozjebała nie na łopatki. Tematy poruszane i zarezerwowane dla truksulowych wysrywów Bonusów i innych patojegomościów, ubrane w pewną dozę poetyckości a zarazem bardzo bezpośrednie, bez uciekania się w metafory i alegorie. Jeśli Stawrogin ma ochotę rzucic kurwą, to po prostu to robi.

"Nie bój się kurwo
Ta noc już się rodzi
Nie bój się wódy
Ta nigdy nie zwodzi"



Stawrogin to jedna z dwóch osób odpowiedzialnych za ten chory projekt. Znany przede wszystkim przez ogromne umiejętności wokalnych, których użyczył kolegom z Outre na Ghost Chants czy Wielkim Piecu ekipy THAW, ale także za napierdalanie wojennego black metalu w Massemord. Jako autor tekstu ubrał esencje najgorszych miejskich (krakowskich) dzielnic i patologicznych osiedli, stan tuż przed wejściem porannego kaca a zejściem ostatnich buzujących w żyłach promili alkoholu, rozczarowania światem i kurewskiej goryczy. Przyznam, że od tej płyty zacząłem ponownie doceniać warstwę liryczną w ciężkiej muzyce, a ta jest na tym krążku jedyna w swoim rodzaju.

"Do dna
Za kurwy, psy, skazańców
Co zapładniają śmierć więc życia wciąż im trzeba"


Nie można jednak rozpatrywać tego krążka tylko pod względem lirycznym. Muzyka oferuje coś więcej niż standardowe blasty i tremolo. Znajdzie się tu miejsce na bluesowe zagrywki, parę świetnych riffów, bardziej niż poprawną pracę perkusji i wiele niespodziewanych zabiegów aranżacyjnych. Punkt wspólny między wokalem a muzyką to bardzo depresyjny klimat, a jego momentem kulminacyjnym jest ostatni utwór na krążku.

Polecam wszystkim fanom ciężkiego grania, ambitnej i konkretnej warstwy lirycznej rozpierdalającej przy pierwszym (i nie tylko) kontakcie, a takżę osób szukających redefinicji pojęcia black metalu i czegoś świeżego.

1. Niech się dzieje
2. Wielki Mizogin (wokal Limbo)
3. Esperalem tkany
4. Cicha 8
5. Gorycz
6. Próg
7. Tam, gdzie nas nie spotkamy


Utwór Próg do przesłuchania.
https://www.youtube.com/watch?v=uUBrZiPTcQs


Cały album
https://www.youtube.com/watch?v=zZHb0yAPHyI
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości